#65 STRANGE THE DREAMER | MUZA KOSZMARÓW


Lazlo i Sarai nie są już dłużej tym, czym byli. Sarai, Muza Koszmarów, dopiero odkrywa pełnię swoich możliwości, tymczasem Lazlo musi dokonać wyboru niemożliwego: ocalić życie ukochanej czy wszystkich mieszkańców Szlochu? Otwarcie zapomnianych drzwi do nowych światów zamiast odpowiedzi przynosi wiele pytań – czy bohaterowie zawsze muszą zabijać potwory, czy mogą je… ocalić?


Autor: Laini Taylor

Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski

Premiera: 27/02/2019

Wydawnictwo: SQN

Moja ocena: 4/5 (BARDZO DOBRA)


Muza Koszmarów to kontynuacja książki, która skradła moje serce, a mianowicie Marzyciela. Strasznie się cieszyłam, kiedy sięgałam po nią, bo świat i przede wszystkim bohaterowie wykreowani przez autorkę, bardzo mi się spodobali. Nie mogłam się więc doczekać, aż poznam ich dalsze losy.

Książka zaczyna się w momencie, w którym zakończona była pierwsza część, co uważam za duży plus, bo daje to poczucie takiej ciągłości i od razu inaczej wchodzi się w całą akcję. A jeśli już o akcji mowa, to wszystko rozwija się szybciej, niż w poprzedniej książce, stopniowo wzrasta, a jej moment kulminacyjny po prostu powalił mnie na kolana. Nie mogłam oderwać się od czytania, bo tak bardzo chciałam wiedzieć, jak zakończą się losy bohaterów. I chociaż przez chwilę miałam takie poczucie, że może to całe zakończenie zleciało jakoś tak szybko i brakowało mi nieco większego napięcia, to koniec końców byłam naprawdę zadowolona. 

W Muzie Koszmarów pojawia się też dodatkowy wątek z przeszłości, dzięki któremu możemy poznać historię jednej z Bogiń i jej siostry, co ma później duży wpływ na teraźniejszość. Fragmenty te czytałam z dużym zainteresowaniem, pozwalały też poznać motywy jednego z bohaterów, pokazywały, jak ukształtowała się dana postać i dlaczego postępowała tak, a nie inaczej. To było naprawdę ciekawe. 

No i oczywiście poznajemy dalsze losy bohaterów z pierwszej części. Lazlo jest teraz wśród boskich pomiotów i musi wybrać, kogo uratuje - ukochaną, czy mieszkańców Szlochu. Decyzja wydaje się wręcz nie do podjęcia, ale nasi bohaterowie znajdują na to sposób i trochę się zdziwiłam, że wcześniej nie pomyśleli o takim rozwiązaniu. W każdym bądź razie, jeśli chodzi o bohaterów, to muszę przyznać, że są jednymi z moich ulubionych w całym życiu. Trochę brakowało mi tego Lazla Marzyciela, poznanego w pierwszej części, miałam wrażenie, że tutaj jest mniej tych... właśnie marzycielskich, magicznych sytuacji, jak piękne opisy snów chłopaka. Za to Sarai dostała trochę charakteru i to było super, dzięki temu zyskała w moich oczach. Kolejną nieco bardziej rozwiniętą postacią jest tutaj Minya, dostaliśmy możliwość, by lepiej ją poznać, dostrzec, co w niej siedzi i zrozumieć, dlaczego była taka twarda, nieustępliwa, wręcz nieczuła, przez te wszystkie lata. Jeśli chodzi o bohaterów, to autorka wykonała tutaj kawał dobrej roboty.

Wiecie, nie mogę powiedzieć, że ta książka to totalne cudo, w którym działy się rzeczy tak niesamowite, że aż zapierało dech w piersiach. Bo wcale tak nie było. Ale właśnie ci dobrze wykreowani bohaterowie, akcja, która miała ręce i nogi, oraz lekki, przystępny język (tutaj oczywiście również wielkie uznanie dla tłumacza) sprawiły, że Muza Koszmarów jest naprawdę dobrą książką.

A kto jeszcze nie czytał tego tomu, lub w ogóle nie zabrał się za całą serię, niech koniecznie to zrobi i wyruszy w cudowny, magiczny świat. Nie pożałujecie, obiecuję! 


ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA I ZRECENZOWANIA KSIĄŻKI BARDZO DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU SQN!





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 DOMI READS , Blogger